poniedziałek, 1 grudnia 2014

Przyjaciel


     Jak to jest? Czy warto mieć przyjaciela lub paru przyjaciół? Czy jesteśmy samowystarczalni?
Często ludzie mówią, że dają sobie radę sami. Nie chcą oferowanej pomocy. Są samotnikami.
A czy przypadkiem nie jest tak, że w głębi serca bardzo chcą mieć przy sobie bratnie dusze. Ludzi którzy nas zrozumieją? 


Fikus szydlasty - kwiatek z mojego parapetu, kwitnie cały rok :P


Pisałam już kiedyś posta o samotności (link do niego: http://dobre-mysli.blogspot.com/2013/05/samotnik-pustelnik.html).
Dawno to już było, ale kiedyś byłam taka. Uważałam, że nie potrzebuje ludzi do szczęścia poza mężem, rodziną. Byłam zamknięta i tak na prawdę zagubiona. Jak sobie to przypominam, to zarzekałam się, że nikogo nie potrzebuję, ale w głębi serca, na prawdę bardzo głęboko, była pustka.
Wtedy jeszcze nie rozumiałam potrzeby posiadania kogoś bliskiego.  Kogoś z kim możesz o wszystkim pogadać i możesz na niego liczyć.
Mój mąż jest moim przyjacielem.
Ale nawet on kiedyś mi powiedział, że zostanę sama jak go zabraknie. 

Trzeba mieć dobre stosunki z rodziną i przyjaciółmi. Trzeba otaczać się dobrymi i wspaniałymi ludźmi, których podziwiamy. Których mamy w jakimś stopniu za przykład. Tu dobrze sprawdza się przysłowie : "Z kim przystajesz, takim się stajesz". Czyli jak chcesz na przykład bogactwa, musisz zacząć się zadawać z bogatymi. Niby takie proste. He he.

Przeczytałam ostatnimi czasy wiele książek o tematyce samorozwoju. Bardzo przypadło mi do gustu 16 tomów: "Praw sukcesu" Napoleona Hilla. Bardzo polecam osobą chcącym się rozwijać i uczyć. Jest to swego rodzaju kurs, po którym człowiek zaczyna myśleć co może zrobić, żeby osiągnąć sukces. Warto przeczytać ją kilka razy, bo za każdym razem, jak pisze sam autor, wpadają nowe pomysły do głowy.

Po tej lekturze i wcześniejszych innych o podświadomości, afirmacjach i tych podobnych rzeczach zaczęłam się "modlić" (inaczej mówiąc afirmować). 
http://dobre-mysli.blogspot.com/2013/04/jak-odmawiac-afirmacje.html
http://dobre-mysli.blogspot.com/2013/04/autosugestie.html

"Przyciągam dobrych i pozytywnych ludzi. 
Jestem podziwiana i szanowana...."

Wiadomo, że same myślenie czy powtarzanie nic nie poskutkuje, jeśli nie zrobimy czegoś w kierunku rozwoju. Trzeba działać!
Tak jak ktoś chciałby poznać nowe osoby, a i tak siedział w domu. Teraz owszem można poznać nawet po przez internet kogoś. Jednak nadchodzi czas, że powinno się zobaczyć na żywo tego kogoś. 
Czyli trzeba wreszcie ruszyć te cztery litery i wyjść z domu. 

Ostatnio zaciekawił mnie też Robert Oliński i jego techniki afirmacji. 
Tu podaję link do tego nagrania, gdzie mówi o innym sposobie modlenia się. https://www.youtube.com/watch?v=Gi31toVuljc
 
Nową techniką można sprawiać cuda!
Polega ona na odwracaniu afirmacji. Nie mówimy ich w swoim imieniu tylko w innych. Więcej na ten temat dowiecie się wchodząc na linka powyżej. Krótko i na temat.

Nie np. Ja jestem bogata.....
tylko
Inni uważają, że jestem bogata.....
Inni widza, że przyciągam do siebie pozytywnych i interesujacych ludzi.

Czy to na serio działa?
TAK!
Sama sprawdziłam.
Zaczęły dziać się w koło mnie takie rzeczy jakie chcę żeby się działy. To na razie jest w powijakach jeszcze, ale można żyć jak się chce czy zaplanowało! Nie musimy być zdani na jakiś los. Weźmy swoje życie we własne ręce. Nie obwiniajmy innych za swoje niepowodzenia, weźmy odpowiedzialność za swoje życie. 
Nie udaje mi się, bo............ to ja się nie przyłożyłam, czy to ja się czegoś nie nauczyłam, ja nie wykonałam jakiegoś zadania.  
Nie inni, nie politycy, nie kraj tylko Ty sam jesteś winien swoich porażek.

Wspaniale jest poznawać nowych, fantastycznych ludzi, gdzie po rozmowie okazuje się, że to bratnia dusza.
Dziękuję!!!



niedziela, 9 listopada 2014

Pani Rozkazująca


           Codziennie próbujemy być perfekcyjni. Czasem jednak okazuje się, że polegliśmy na błahej sprawie. Nikt nie jest idealny. I to jest dobre. Przykre sytuacje zdarzają się nam, żeby czegoś nas nauczyć. Im więcej dziwnych i dających w kość sytuacji tym jesteśmy bogatsi w doświadczenia. Jesteśmy twardsi. 



Najgorzej sprawy przemilczeć. Nie wyjaśnione sprawy narastają do olbrzymich rozmiarów i już ciężej się je rozwiązuje. Takie zamiatanie pod dywan kłopotów. To jest złe. 

Nie wolno też się unosić. Lepiej w spokoju i z cierpliwością porozmawiać. Jeśli problem jest olbrzymi to nie rozwiąże się podczas jednej rozmowy. Trzeba czasu, by rana się zagaiła. Ona i tak na zawsze już tam zostanie, ale podczas drugiego podobnego zajścia będziemy na nią przygotowani. Będziemy umieli się bronić. Podobnie jest jak but nas obciera. Potem jak to miejsce się goi to skóra staje się twardsza i bardziej odporna. Tak samo jest z emocjami. Człowiek zraniony znów się podniesie.


Dziś taka historyjka z córką. 
Próbowała wymusić na mnie jakieś posłuszeństwo. 

Podczas toalety miała przy sobie chusteczki higieniczne i nagle je rzuciła w moją stronę. (Córka siusiu robi czasem jeszcze na nocnik w salonie). Po czym chciała, żebym jej je odrzuciła. Ja twardo nie chciałam wykonać tego "polecenia", bo zrobiła to celowo. Zapytałam dlaczego to zrobiła, że przecież te chusteczki są jej teraz potrzebne. Córka zaczęła prawie krzyczeć, że muszę jej podać chustki. Po jakimś czasie to zrobiłam. Co ona nas to? Wzięła chustki i się wytarła? Nie! Chustki wylądowały obok niej, w taki sposób, że nie mogła ich znowu sięgnąć. Zaczęła mówić znowu, żebym jej je podała. Wnerwiłam się tym razem, bo wiedziałam dobrze co robi. Sprawdza na ile może sobie pozwolić. Siedziałam wówczas przy komputerze oglądając motywujące filmiki Pana Roberta Olińskiego (można znaleźć na youtube.pl) - POLECAM jak ktoś ma depresję czy nie rozwija się w kierunku jakim chciał. 

Link do jednego z takich filmików: https://www.youtube.com/watch?v=_u0c5nC8_vI

No i dalej, bo odbiegłam od tematu.
Zaczęłam na nią krzyczeć, żeby nie robiła ze mnie swojej służącej. Powiedziałam, że nie podam jej tym razem chusteczek. Ona w ryk. Ja jeszcze przez chwilę siedziałam przed komputerem i wreszcie nie wyrobiłam i wyszłam. Ona płakała, że chce do mamy - zawsze tak robi. Żeby wzbudzić litość moją. Rola rodzica to jest wyzwanie życiowe. Nigdy nie wiesz jak się masz zachować, żeby uczuć dziecka nie zranić. Ale nie wiem czy wiecie, dzieci sprytnie nami manipulują - oczywiście jeśli się im na to pozwoli. Nie to żebym miała dzieci za potworki, ale potworki czasem z nich wychodzą :P
Każda z mam mnie zrozumie.

Dość!
Jakim sposobem załatwiłam małą niezadowoloną pannę? 
Ignorowałam ją. Córka wręcz zgłupiała. Mówiła do mnie, płakała, patrzyła się na mnie, a ja nic. TWARDO! Serce trochę mi się ściskało i już chciałam coś do niej powiedzieć. 
Zwykle tak robię za dużo tłumaczę, a ona i tak chyba mnie nie słucha. Potem krzyczę to córka jeszcze bardziej idzie w zaparte. A dziś taki test ignorancji
Podziałało niewiarygodnie! Stałam w kuchni, ona po jakimś czasie widząc, że ja nie reaguje na nic pobiegła do pokoju i płakała. Nagle zamilkła i przyszła do mnie. I nagle usłyszałam, że chce mnie przeprosić. 
UFFFF podziałało! pomyślałam.
Przytuliła się do mnie i przeprosiła. Potem była już bardzo grzeczna.
 

niedziela, 26 października 2014

Orchidea - jak zachować kwiat?


      Nie jestem ogrodnikiem. Nie chcę się tu wymądrzać. Znam jednak pewien sposób na storczyki....

Bardzo lubisz Storczyki (Orchidee)? 
Ja też.

Często kupimy je w pełnym rozkwicie, ale po czasie (dłuższym czy krótszym) więdną i usychają i tym samym postanawiamy je wyrzucić. Niektórzy z nas wiedzą, a niektórzy nie, że jest sposób na zachowanie storczyków niemal na wieczność.

Orchidee nie lubią stać w wodzie. Potrzebują niewiele wody, dlatego uważane są za rośliny dobre dla każdego. Nie raz słyszałam, że tego kwiata lubią mężczyźni, bo nie trzeba się o niego zbytnio troszczyć. Nie urażając mężczyzn, bo zdarzają się i kobiety nie mające "ręki" do roślin.
Nawet jak zapomnimy o podlewaniu storczyk kwitnie bardzo długo.
Kiedy roślina nie kwitnie, a jego gałązka uschła odstawmy roślinę do regeneracji w spokojne miejsce.

W storczykach ważne jest by liście były zdrowe i zielone. Jeśli uschną czy zżółkną to kwiata praktycznie można się pozbyć.

Jest jednak sposób na te śliczne i wdzięczne rośliny. Wystarczy doniczkę zalać wodą do pełna i zostawić na godzinę czy dwie. Po tym czasie wodę wylewamy i ustawiamy roślinę w jego stałe miejsce. Ważne jest także to, aby kwiat stał tak jak zawsze, bo nie lubi on zmian.
W ten prosty sposób nasiąknie gleba (substrat) storczyka.

Już po paru dniach zauważymy, że liście stają się zielone i może rosną też nowe młode?
Po jakimś czasie pojawia się też świeża gałązka, która rośnie. Niedługo po tym ukazują się pączki i kwiatek znów nam kwitnie :D

O to chodziło!!!

Jestem w tej kwestii raczej laikiem więc....
Więcej na ten temat znajdziecie tu:
http://www.storczyki.pl/?pokaz=uprawa&dzial=8


niedziela, 28 września 2014

Pan Ślimak


Pan Ślimak Filip się nazywał.
W wielu miejscach zwykle bywał.

Nosiło go w różne strony
Był bardzo zadowolony.

Raz na liściu, raz na trawie siedział.
Wszystko bardzo chętnie zwiedzał.


Pan Ślimak był nieco szalony.
Pokrzykiwał w stronę wrony.

Wrona szybko przyleciała
"O co chodzi?"  - zapytała.

Ślimak trochę zawstydzony.
 Plecami odwrócił się do wrony.

Wrona szybko zrozumiała,
Że na żart się nabrać dała.

 Pokazała swoje szpony.
Ślimak był przestraszony.

Do swej skorupki się schował
I już żartów nie próbował.


sobota, 27 września 2014

Motywujące piosenki


Warto posłuchać, żeby wzmocnić nasze plany i marzenia. Nie poddawaj się po prostu walcz.

Warto spełniać marzenia. Nie tylko swoje, ale i cudze. Warto pomagać w dążeniu do celu innym.







czwartek, 25 września 2014

Wierszyk o Przedszkolaku



Przedszkolak


Tata rano Oliwkę obudził
Trochę przy tym się natrudził,
Bo Oliwka śpiochem była.
Wstawać wcześnie nie lubiła.

Mała Oliwka w końcu wstała
Swoje ciuszki na siebie ubrała.
Małe śniadanko przekąsiła
I do wyjścia gotowa była.

Za rączkę Oliwka tatę złapała
I do przedszkola chętnie gnała.
Buty na kapcie sama przebrała.
Na pożegnanie tacie buzi dała.

W sali z dziećmi się przywitała
Dzień dobry Pani powiedziała.
Śniadanko grzecznie całe zjadła
Na podłodze z dziećmi usiadła.
Potem tańczyła i śpiewała.
Uśmiechniętą buzie miała.
Kredkami zwierzątka rysowała.
Potem klocki układała.

Przy stoliku ładnie usiadła
I obiadek cały zjadła.
Potem rączki swoje umyła.
Taka grzeczna ona była. 

Pogoda ładna była.
Pani wyjście na plac zarządziła.
Z dziećmi Oliwia się ubrała
I na podwórko pognała.

Na placu zabaw się huśtała.
Po drabinkach się wspinała.
Ze zjeżdżalni się ślizgała. 
Trochę z dziećmi się ganiała.

 Potem do sali swej wróciła.
Z dziećmi znowu się bawiła.
Pani bajeczkę przeczytała
I piosenkę zaśpiewała. 

Mama po Oliwkę przyszła,
Oliwka szybko z sali wyszła.
Swoją Panią pożegnała 
Kurtkę i buty ubrała.

 Idąc do domu grzeczna była.
Na czekoladkę zasłużyła.
Mama w kiosku jej kupiła
Oliwka bardzo się cieszyła.



środa, 24 września 2014

Wszystko do nas wraca!!!


Taka ciekawostka:

Mój mąż ostatnio opowiedział mi jak jechał samochodem i widział, jak jakaś babka wyrzuca przez okno swojego auta jakieś śmieci (torebkę po chipsach chyba) i pomyślał: 
"aż Ty babo, jeszcze los Cię ukaże". 

I co się stało? 
Przejechała na czerwonym świetle i fotoradar zrobił jej zdjęcie :D